TERAZ CZYTASZ: Toyota RAV 4 Hybrid – pogromca diesli.
Adam 30.01.2017
Adam
Podziel się:Share on FacebookTweet about this on Twitter

Samochody z silnikami diesla stają się coraz mniej popularne, a ich udział w sprzedaży w nowych pojazdach systematycznie spada. Aktualnie w krajach Europy Zachodniej ich udział w rynku wynosi 49,9% (do sierpnia 2016 r.), wobec  52,1% w 2015 r. (źródło: LMC Automotive).  Alternatywą dla nich są coraz nowocześniejsze i  przystępne cenowo auta z napędem hybrydowym. Prekursorem tego trendu jest Toyota, która swojego pierwszego hybrydowego Priusa wypuściła na rynek już w 1997 r. Był to pierwszy na świecie, masowo produkowany pojazd z takim napędem. Pewnie niektórzy wtedy pukali się w głowę i wątpili w sens tego projektu. Dziś są raczej innego zdania 🙂 O ile Toyota jest niekwestionowanym pionierem w tworzeniu układów hybrydowych i nie dziwi fakt ich rozwoju kosztem silników wysokoprężnych, o tyle taki trend jest widoczny także u innych producentów.



Na przykład inżynierowie z Volvo są wręcz przekonani, że napęd hybrydowy niebawem wyprze z rynku silniki diesla. Dlatego też Szwedzi mocno inwestują w tę technologię. Także Renault na ambitny plan do 2020 r. wycofania z oferty większości swoich modeli z silnikami diesla, a to dlatego, że Francuzi przypuszczają, że samochody z takim napędem nie będą w stanie sprostać nieustannie zaostrzanym normom dotyczącym emisji spalin. I to właśnie te przepisy są piętą achillesową dla dalszego rozwoju motorów napędzanych olejem napędowym. Europejskie stolice  już przymierzają się do wprowadzenia zakazu wjazdu do miasta starszymi autami z silnikami diesla. Władze Paryża już od 1 lipca ubiegłego roku wprowadziły zakaz wjazdu w dni powszednie na teren miasta, wszystkim pojazdom wyprodukowanym przed 1997 r.



Troska o środowisko jest zatem naturalnym sprzymierzeńcem aut takich jak prezentowana Toyota RAV 4 Hybrid. Zadebiutowała ona w 2015 r. podczas salonu samochodowego w Nowym Jorku, choć tak naprawdę, prezentowany model był jedynie ulepszoną wersją z  2013 r. Przy tej okazji dodano do oferty niedostępne wcześniej wyposażenie jak m.in. system kamer 360º pozwalający kierowcy na oglądanie każdego punktu wokół pojazdu, system rozpoznawania znaków czy pakiet Safety, o czym jeszcze wspomnimy. Z zewnątrz, po kuracji odmładzającej, RAV 4 zyskała przede wszystkim więcej charakteru. Bardziej „przymrużone” (w porównaniu do poprzednika) reflektory, nieco agresywniejsze zderzaki z dolnymi spojlerami czy zmienione tylne lampy w technologii LED, są na pewno zmianami w dobrym kierunku.



Najważniejszą innowacją było jednak wprowadzenie do oferty jednostki hybrydowej. Koszt najtańszej wersji z napędem na przednią oś to wg cennika Toyoty 134900 zł. Kwota jest o 17 tys. wyższa, niż w przypadku aut z analogicznym wyposażeniem, ale z silnikiem diesla o mocy 143 KM. Może zdziwić, że dla wersji 4×4 silnik wysokoprężny w ogóle nie jest dostępny, a to pokazuje drogę, którą postanowiła iść Toyota. Wracając do technicznych aspektów układu napędowego testowanej wersji, składa się on z 2.5-litrowego silnika spalinowego o mocy 155 KM i 206 Nm oraz silnika elektrycznego o mocy 147 KM i 270 Nm. Dodajmy jeszcze, że w wersji z napędem na 4 koła znajduje się dodatkowy silnik elektryczny przy tylnej osi o mocy 68 KM. Całość generuje sumaryczną moc na poziomie 197 KM. Wydaje się ona spora, uwzględniając nawet wagę auta (ponad 1,6 t. dla wersji 2WD). Jednak pomimo katalogowego przyśpieszenia (8,3 s do setki) tej mocy wcale nie czuć. Tylko dlaczego? Dużo się nad tym zastanawiałem i moim zdaniem są dwa główne powody. Po pierwsze układ hybrydowy bardzo harmonijnie rozwija moc i nie ma tu przysłowiowego „kopa” w wąskim zakresie obrotów, tak charakterystycznego dla innych jednostek napędowych. To auto po prostu równomierne nabiera prędkości. Po drugie bezstopniowa skrzynia E-CVT jednostajnie i bez żadnych szarpnięć przekazuje dostępną moc na koła. Dynamika jest zatem bardzo dobra, jednak o wgniataniu w fotel nie ma tutaj mowy. Po prostu wciskamy gaz i wskazówka prędkościomierza płynnie przesuwa się ku wyższym wartościom. Co najważniejsze, przy tego rodzaju napędzie, spalanie wg danych producenta oscyluje średnio na poziomie 5,1 l/100km. Ku mojej uciesze, udało mi się osiągnąć rezultat bardzo zbliżony do katalogowego, tj.5,2 l/100km.



Toyota oddała do dyspozycji kierowców także całkowicie elektryczny tryb EV, który korzysta wyłącznie z energii zgromadzonej w akumulatorach. Największe korzyści z użycia trybu EV osiągniemy jeżdżąc po terenach zurbanizowanych. Tym samym wszechobecne w wielu miastach korki co najwyżej mogą wpłynąć na stratę naszego czasu, ale już nie paliwa. Niestety w tym trybie udało nam się przejechać tylko kilkanaście kilometrów, ponieważ system samoczynnie przeszedł ponownie na tryb ładowania baterii. Zostaje nam jeszcze tryb ECO, którego najczęściej używamy do codziennej jazdy oraz tryb SPORT. W tym drugim trybie reakcja na naciśnięcie pedału gazu jest natychmiastowa i jest on odpowiedni do jazdy poza terenem zabudowanym, gdzie często istnieje potrzeba wykorzystania pełni mocy obu agregatów. W tym miejscu warto poruszyć temat brzmienia różnych jednostek napędowych. Powiedzmy uczciwie, dźwięk jednostajnego wycia, szczególnie przy mocniejszym wciśnięciu pedału gazu, jest nieco uciążliwy. Z drugiej strony muszę dodać, że podczas normalnej jazdy panuje błoga cisza. Nawet jadąc powyżej 120 km/h, poza momentami przyspieszania, słychać właściwie tylko szum opływającego karoserię powietrza i ewentualnie opon.



Wygląd i wnętrze

Także we wnętrzu nie obyło się bez ewolucji.  Poprawie uległa jakość użytych  materiałów, na bardziej przyjazne w dotyku. Dla kontrastu, w niektórych miejscach kokpitu wciąż królują twarde plastiki. W wersji hybrydowej do wyboru mamy 3 wersje wyposażenia – Premium, Style, Prestige. Do dyspozycji kierowcy jest teraz 4.2-calowy wyświetlacz TFT pomiędzy zegarami oraz dedykowany, dotykowy 7-calowy wyświetlacz systemu Toyota Touch 2, obsługujący wszelkie funkcje poczynając od tych multimedialnych, aż po podgląd aktualnego trybu funkcjonowania napędu.



Powrócę jednak do wspomnianego wcześniej pakietu Toyota Safety Sense, który zawiera szereg systemów poprawiających bezpieczeństwo na drodze. Wymienię choćby układ wczesnego reagowania w razie ryzyka zderzenia (PCS), system wykrywania pieszych (PD), układ ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu z funkcją powrotu na zadany tor jazdy (LDA + SC), czy układ wykrywania zmęczenia kierowcy (SWS) i aktywny tempomat (ACC).  Przyjrzyjmy się bliżej temu pierwszemu. System PCS, wykorzystując wbudowany radar oraz kamerę, wykrywa ryzyko zderzenia, wysyłając dźwiękowe i wizualne ostrzeżenia, a w razie braku reakcji kierowcy, zmniejsza prędkość jazdy lub rozpoczyna awaryjne hamowanie. Podczas jazdy poniżej 30 km/h wykrywa dodatkowo także ruch pieszych znajdujących się na jezdni. Cały pakiet dostępny jest jako opcja za kwotę 5900 zł, jednak naszym zdaniem wart jest każdych pieniędzy, bo bezpieczeństwo nie ma swojej ceny.

Komfort jazdy

Jeśli chodzi o przestrzeń pasażerską to miejsca jest w niej naprawdę sporo. Nawet osoba o wzroście powyżej 190 cm nie powinna mieć problemów z zajęciem miejsca zarówno na fotelu kierowcy jak i na tylnej kanapie. Ponadto wysoka pozycja za kierownicą znakomicie poprawia widoczność, co jest charakterystyczne dla wszystkich SUV-ów. Bagażnik o pojemności ponad 500 litrów także będzie wystarczający dla przeciętnej polskiej rodziny 2+2. Dodajmy, że pokrywa bagażnika jest otwierana i zamykana automatycznie, co jest niewątpliwym udogodnieniem. Działa ona jednak wg mnie nieco za wolno.



Jeśli chodzi o warunki  podróżowania to nie miałem do nich żadnych zastrzeżeń. Zawieszenie zestrojone jest komfortowo, nie tracąc jednak nic z doskonałych właściwości jezdnych. Wrażenie komfortu potęguje ponadto bardzo dobre wyciszenie auta. Zdolności terenowe, w szczególności wersji z napędem na jedną oś, są raczej ograniczone.  Jednak nie zakładam, że to auto kupią kierowcy chcący zapędzać się nim w ekstremalne lokalizacje. Auto bez zarzutu za to spisze się na nieutwardzonej drodze oraz pokona przeszkody na miarę swoich możliwości terenowych., a niewątpliwą zachętą do tego typu eskapad jest tryb w pełni elektryczny. Podążając  bezszelestnie z nieaktywnym silnikiem spalinowym możemy cieszyć się obcowaniem z naturą bez niepożądanych, mechanicznych  odgłosów, nie wspominając już o braku emisji jakichkolwiek szkodliwych dla środowiska substancji.



Podsumowanie.

Toyota podjęła paręnaście lat temu ryzyko rozwoju alternatywnych źródeł energii dla swoich pojazdów. Dziś ta decyzja wydaje się znakomitym posunięciem co widać w przewadze nad konkurencją, zarówno w kwestii ilości modeli hybrydowych na rynku, jak i oferowanych technologii. Testowany model Toyoty RAV4 to już dużo dojrzalsza konstrukcja od poprzedników i nie mam wątpliwości, że każda kolejna odsłona będzie tylko lepsza – posiadająca większą moc i zasięg na akumulatorach. Wtedy koszty technologii i wytwarzania znacznie spadną, a wiązać się to będzie z większą dostępnością dla klientów. Nie bez znaczenia jest także większa świadomość społeczeństwa w zakresie ochrony środowiska. Aktualne trendy i statystyki wskazują, że jest to dobra droga, a Toyota zaczyna właśnie spijać śmietankę w kontekście trafnych decyzji biznesowych sprzed lat.

Na zakończenie podajemy wyniki testu ŁOSOSIA.

Test ŁOSOSIA, czyli test Łatwości Obsługi Systemów Oraz Stopnia Intuicyjności Auta.

W próbie tej osoba nie znająca wcześniej pojazdu musiała wykonać następujące czynności:

  1. Zaprogramować stację radiową (w naszym przypadku – Radio Gdańsk) – 50 s.
  2. Ustawić zegarek na wyświetlaczu na godzinę 15:15 – 51 s.
  3. Włączyć pakiet ustawień na trudne warunki pogodowe (włączenie świateł przeciwmgielnych przednich i tylnych, włączenie klimatyzacji na max na przednią szybę, włączenie podgrzewania tylnej szyby i ustawienie przedniej wycieraczki na najszybszy tryb) – 65 s.
  4. Odnaleźć przycisk otwarcia wlewu paliwa – 3 s.

Łączny zsumowany czas w sekundach to liczba punktów, które są brane pod uwagę do naszego rankingu. Im niższa wartość tym lepiej. Wynik 169 pkt. to aktualnie 5 miejsce w naszym zestawieniu. Poniżej prezentujemy wyniki wcześniej testowanych modeli aut.

1) Jeep Wrangler  – 103 pkt,

2) Audi A4 (B9) – 129pkt

3) BMW 318i (F30) -155 pkt,

4) Mitsubishi Outlander  – 161pkt.

5) Toyota RAV 4 Hybrid – 169 pkt.

6) Toyota Avensis – 277 pkt.

 

Dziękujemy Toyota Walder za udostępnienie pojazdu.

www.toyota.gdynia.pl

 

Fot. Adam Kowal






Adam
Jestem miłośnikiem szybkich i sportowych aut, szczególnie produkcji niemieckiej i japońskiej, a także wielkim fanem sportów motorowych, nowinek technologicznych oraz propagatorem bezpiecznej jazdy. Jako pasjonat car-detailingu zamiast majsterkować przy autach, wolę nadawać im niepowtarzalny blask, a jako meloman-amator uwielbiam rozkoszować się krystalicznym dźwiękiem dobrego car-audio. Bo samochody to dla mnie nie tylko maszyny na kołach – to po prostu sposób na życie.