TERAZ CZYTASZ: Rowerzysta jako uczestnik ruchu drogowego
Wojciech 14.04.2016
Wojtek
Podziel się:Share on FacebookTweet about this on Twitter

Wiosna za oknem i większość z nas zapewne wyjęła już swoje rowery. Dlatego jest to odpowiedni moment, aby przekazać Wam informacje, jak poruszać się bezpiecznie i przepisowo po polskich drogach.

Zacznijmy od podstawowej kwestii – kiedy możemy jeździć ulicą, chodnikiem czy drogą dla rowerów. Co do chodnika, to nie możemy po nim jeździć, chyba że są spełnione następujące warunki (Prawo o ruchu drogowym, art. 33):

1) [rowerzysta] opiekuje się osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem;

2) szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 metry i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów;

3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła);

Należy też pamiętać, że jeżeli jedziemy chodnikiem, to piesi zawsze mają pierwszeństwo, my jako rowerzyści, na chodniku jesteśmy tylko gośćmi.

Kolejna kwestia, to drogi dla rowerów. Podstawowa zasada brzmi, że to znaki drogowe informują o tym, czy mamy do czynienia z drogą dla rowerów, nie kolor chodnika, kostki, czy asfaltu! Jakie znaki nas o tym informują oraz co dokładnie oznaczają?

Znak informujący o drodze tylko dla rowerów

znak_c13

Znak informujący o drodze, gdzie jest dopuszczony zarówno ruch pieszych jak i rowerzystów. Piesi poruszają się po lewej stronie, a rowerzyści po prawej.

znak_c13_16_pr

Podobnie jak we wcześniejszym przykładzie, z tą różnicą, że piesi poruszają się prawą stroną a rowerzyści lewą stroną.

znak_c13_16_rp

Na całej szerokości jest dopuszczony jest ruch pieszych jak i rowerzystów. Ważne! Pierwszeństwo mają piesi!

znak_c1316

 

Podstawy mamy za sobą. Jednak nie przypadkowo na początku wspomniałem o tym, że to znaki decydują, czy mamy do czynienia z drogą dla rowerów. Częstym błędem powielanym przez kierowców i rowerzystów jest sugerowanie się kolorem chodnika, kostki, czy też asfaltu. Przykład? Jest taki odcinek drogi w Gdańsku przy ul. Jelitkowskiej – nie ma tam drogi dla rowerów, czyli rowerzyści są zobowiązani do jazdy ulicą (mimo że kolor chodnika „wskazuje” na drogę dla rowerów w tym miejscu). Jazdę rowerem po tej ulicy powinno ułatwiać ograniczenie prędkości do 30 km/h (pytanie tylko, czy są kierowcy, którzy stosują się do tego ograniczenia…).

Ale nie tylko kierowcy „grzeszą” na drogach. Zdarza się to również rowerzystom. Chciałbym wspomnieć o nadmiernej prędkości na drogach dla rowerów. Tak, wiem, że rowerzystów w zdecydowanej większości przypadków dotyczą te same ograniczenia co kierowców samochodów i najczęściej jest to to 50 km/h w terenie zabudowanym. Weźmy jednak pod uwagę to, że nie jesteśmy sami na drodze, drogi dla rowerzystów często się przecinają z ulicami, czy przejściami dla pieszych. A prędkość powyżej 30 km/h jest już na tyle duża, że droga hamowania mocno się wydłuża. Ja sam jako kierowca przy skręcaniu na skrzyżowaniu, zatrzymuję się przed przejazdem rowerowym, żeby sprawdzić, czy jedzie rowerzysta. Jednak są sytuacje, kiedy nie widać dobrze drogi dla rowerzystów, bo projektant przejazdu niestety nie przewidział, że widoczność mogą zasłaniać drzewa, słupy, czy też piesi czekający przed przejściem. Jeżeli zależy nam na osiąganiu dużych prędkości, to najlepszym rozwiązaniem jest wyjazd z miasta i wtedy możemy sobie swobodnie jeździć tempem, które nam najbardziej odpowiada.

Ok., to mamy za sobą jazdę po chodniku i drodze dla rowerzystów. Załóżmy, że wzdłuż ulicy nie ma drogi dla rowerów i tym samym jedziemy po jezdni razem z samochodami. Z prawej strony zostawmy sobie co najmniej 0,5 metra odległości od krawędzi jezdni, żebyśmy mogli ominąć ewentualne dziury czy kratki kanalizacyjne. Brak zachowania tej odległości jest dość często spotykanym błędem. Jazda tuż przy samej krawędzi jezdni prowokuje kierowców do wyprzedzania rowerzystów w bardzo bliskiej odległości na tzw. „żyletkę”. Kierowcom przypominam natomiast, że mają obowiązek wyprzedzać rowerzystów w odległości co najmniej 1 metra !

Pamiętajmy też o tym, żeby sygnalizować zamiar skrętu poprzez wystawienie ręki. O ile przy skręcie w prawo możemy raczej śmiało to zrobić bez patrzenia, czy ktoś nam nie urwie ręki (chyba że zmieniamy pas), o tyle przy skręcie w lewo obejrzyjmy się do tyłu i upewnijmy, czy nie jedzie za nami samochód i wtedy dopiero ewentualnie pokażmy swój zamiar skrętu. Przy skręcie w lewo zjedźmy do lewej strony swojego pasa! Jest to częsty błąd rowerzystów, których widzę na drogach – najpierw zjeżdżają na prawą stronę, a potem przez dwa pasy (co najmniej) skręcają w lewo.

A co zrobić gdy jedziemy ulicą i naprzeciwko widzimy sznurek samochodów, bo np. jadą za traktorem, a za nami też zebrała się kolejka samochodów i na pewno nie będą w stanie nas wyprzedzić, zachowując jednocześnie bezpieczną odległość od nas? To co napiszę, na pewno nie spodoba się zdecydowanej większości kierowców, ale cóż… metoda się sprawdza. Należy wtedy uniemożliwić kierowcom wyprzedzanie nas. Jak to zrobić? Jechać bliżej środka swojego pasa ruchu i gdy tylko skończy się zator z naprzeciwka, wrócić do prawej krawędzi. Pamiętajmy, że jesteśmy dużo słabszymi uczestnikami ruchu i z tego względu powinniśmy/mamy prawo zapewnić sobie bezpieczeństwo na drodze w ramach obowiązującego prawa. Ewentualnie można zjechać na pobocze i przepuścić samochody, ale pamiętajmy, że jako rowerzyści nie mamy już takiego obowiązku.

Często, będąc uczestnikiem ruchu, zdarza się, że kierowca „przypomina” nam, że nie można go wyprzedzać z jego prawej strony, podobny temat jest często poruszany na licznych forach dla rowerzystów. Tymczasem, co mówi Prawo o ruchu drogowym (art. 24)? „Kierujący rowerem może wyprzedzać inne niż rower powoli jadące pojazdy z ich prawej strony.” Oczywiście pamiętajmy o zachowaniu ostrożności przy wyprzedzaniu i obserwujmy, czy kierowca ma zamiar wykonać skręt w prawo (czy ma włączony kierunkowskaz).

Mam nadzieję, że powyższe informacje przydadzą się Wam. Jeżeli Waszym zdaniem, czegoś tutaj brakuje, napiszcie do nas!

Szerokiej i bezpiecznej drogi!


Wojtek
Wojciech STRONA AUTORA
Uwielbiam wyprawy rowerowe i jak tylko mogę, to biorę w nich udział. Dzięki nim udało mi się zwiedzić kawał Europy: Rosja, Ukraina, Włochy, Czarnogóra, Szwecja, Finlandia, kraje bałtyckie, Szwajcaria i wiele innych europejskich państw, a nawet kawałek Azji: Gruzja i Turcja – część azjatycka.”