TERAZ CZYTASZ: Nissan NP300 Navara – duży może więcej
Adam 25.03.2017
Adam
Podziel się:Share on FacebookTweet about this on Twitter

Do niedawna auta typu pickup spełniały niemal wyłącznie rolę użytkową, a dla ich użytkowników liczyła się przede wszystkim wielkość przestrzeni bagażowej, uciąg, ładowność czy zachowanie w terenie. Dodatkowo z góry było wiadomo, że auta z tej klasy nie będą startować w konkursach piękności. Od pewnego czasu możemy zaobserwować trend polegający na „ugrzecznieniu” wizerunku tego typu pojazdów poprzez coraz większą dbałość producentów o design, jakość użytych materiałów we wnętrzu auta czy o elementy wyposażenia.

Jednym z przykładów potwierdzających ten trend jest testowany Nissan NP300 Navara w wersji wyposażenia N-Connecta. Oferowana w salonach wersja zadebiutowała na targach we Frankfurcie w 2015 roku. Poza odświeżonym wyglądem zewnętrznym oraz dodaniem atrakcyjnego wyposażenia na uwagę zasługuje fakt pojawienia się w nazwie dodatkowego symbolu – NP300. Tylko dlaczego? Navara od zawsze była po prostu Navarą. Owszem, ale wyłącznie na rynku europejskim. W pozostałej części globu model ten znany był pod nazwą NP300 (skrót NP oznacza Nissan Pickup). Dodanie tego członu to zatem pierwszy krok do ustandaryzowania nazwy tego japońskiego auta na całym świecie.



Technikalia

Nissan NP300 Navara dostępny jest w dwóch podstawowych odmianach nadwozia – King Cab, czyli w wersji dwudrzwiowej z przedłużoną kabiną lub DoubleCab –  w wersji czterodrzwiowej z podwójną kabiną. Niezależnie od wariantu sylwetka auta sprawia wrażenie potężnej i atletycznej, budząc jednocześnie respekt na drodze wśród kierowców osobówek. Właścicielowi zaś daje poczucie bezpieczeństwa i sporą dawkę pewności siebie. Potwierdzają to zresztą wymiary podawane przez producenta. Ponad 5 metrów długości, 2 metry szerokości (wraz z lusterkami) oraz wysokość sięgająca 1,8 metra. Ta ostatnia wartość sprawia, że siedząc za kółkiem Navary możemy oglądać dachy nie tylko małych, miejskich autek, ale nawet i SUV-ów, a widoki są tu podobne do tych z ciężarówek.

Pomimo sporych gabarytów zewnętrznych i podwójnej kabiny, z tyłu pojazdu miejsca nie jest jednak za wiele. Wystarczy go dla osób o przeciętnym wzroście, ale wyższym pasażerom może być już ciasno. Dotyczy to szczególnie miejsca na nogi. Ponadto, jak w każdym aucie tego typu, nie posiadamy do dyspozycji typowego, zamkniętego bagażnika. Jeśli nie zamówimy więc opcjonalnej nadbudówki lub choćby aluminiowej pokrywy czy miękkiej plandeki, to nasze bagaże będą podróżować na przysłowiowej „pace”.



Analizując wszystkie zalety i wady tego auta nie możemy zapominać, do czego przede wszystkim zostało stworzone to ponad 2 tonowe auto. Jego przeznaczeniem jest przewożenie sporych gabarytowo oraz ciężkich ładunków i to często w niełatwym terenie. Umożliwia to maksymalna ładowność wynosząca przeszło 1 tonę, a także uciąg aż do 3,5 tony! Pociągniemy zatem dużą lawetę, dwuosiową przyczepę kempingową czy przetransportujemy 2 najprawdziwsze konie. Jednak te parametry nie zdałyby się na wiele, gdyby producent nie zatroszczył się o właściwości jezdne, terenowe i odpowiednią konstrukcję. Dlatego Nissan NP300 Navara na wzór prawdziwych terenówek, zbudowany jest na ramie. Oznacza to, że konstrukcja pojazdu jest sztywniejsza niż w pojazdach innego typu. Jednocześnie odznacza się ona ulepszonymi parametrami terenowymi. Zastosowano tu także 5-drążkowe zawieszenie, które poprawia właściwości jezdne bez uszczerbku dla ładowności. Kluczowym elementem konstrukcji jest jednak odłączany napęd na cztery koła z 3 trybami jazdy: 4WD High (do jazdy w łatwym terenie), 4WD Low (do jazdy w trudnym terenie, po piasku, śniegu lub głębokim błocie), 2WD (do jazdy po asfalcie). Co zaskakujące, na asfaltowych drogach nie można korzystać z dobrodziejstw napędu na cztery koła, gdyż pojazd nie posiada centralnego mechanizmu różnicowego. Dodajmy, że sam napęd działa znakomicie, co w praktyce umożliwia nam wyjście z wszelkich tarapatów, które możemy napotkać w terenie. Nie ma mowy o ugrzęźnięciu w zaspie śniegu czy nawet grząskim błocie (oczywiście nie mówimy o takim powyżej linii okien).

Niestety są też elementy rodem z aut ciężarowych, które niekoniecznie pasują to tego nowoczesnego pickupa. Chodzi m.in. o lewarek 6 biegowej, manualnej skrzyni biegów. Długość jego skoku i precyzja działania pozostawia sporo do życzenia i przywołuje w pamięci widok kierowcy leciwego Ikarusa operującego dźwignią zmiany biegów nie samą ręką lecz całym ramieniem. Oczywiście trochę przejaskrawiam, ale nie zmienia to faktu, że ten aspekt powinien zostać bardziej dopracowany. Do wyboru jest także 7-biegowy automat w którym, jak się można domyślać, takiego zmartwienia kierowcy już nie mają.



Do pracy, na wycieczkę, w podróż?

Czy zatem prezentowany środek lokomocji sprawdzi się wyłącznie jako narzędzie pracy, np. dla budowlańca, hodowcy zwierząt czy rolnika? Nic bardziej mylnego. Wyposażenie, które producent zaoferował w najnowszej wersji NP300 Navary, jest kolejnym dowodem na coraz bardziej uniwersalny charakter tego typu pojazdów. Mamy tu choćby system Nissan Connect, dzięki któremu możemy korzystać z mediów społecznościowych, zestawu głośnomówiącego, a także strumieniowo przesyłać muzykę ze smartfona. Wygodę codziennego użytkowania wspomaga inteligentny kluczyk, który odblokowuje drzwi i uruchamia silnik, znajdując się w kieszeni. Znajdziemy tu także asystenta podjazdu pod wzniesienie i ruszania pod górę, a opcjonalny system kamer 360° jest unikalnym rozwiązaniem w tym segmencie pojazdów dostępnych na polskim rynku. Dwustrefowa automatyczna klimatyzacja zadba natomiast o odpowiedni klimat we wnętrzu. Podczas jazdy próbnej, czy to z włączoną klimatyzacją czy bez niej, nie udało mi się niestety ustawić temperatury na żądanym poziomie. Było albo za ciepło albo za zimno. Mały szczegół, aczkolwiek dość irytujący. Nie zmienia to jednak ogólnie pozytywnego wrażenia, gdyż umieszczone na pokładzie akcesoria znane są raczej z wygodnych limuzyn niż roboczych pickup-ów.



W kwestii komfortu podczas podróży twórcy testowanego Nissana mają jeszcze pole do popisu. Zacznijmy jednak od pozytywu – komfort  akustyczny stoi tutaj na naprawdę wysokim poziomie. Oczywiście praw fizyki nie oszukamy i ze względu na mało opływowy kształt, przy coraz wyższej prędkości, opór powietrza generuje odczuwalne szumy. Zastosowane we wnętrzu fotele są bardzo wygodne – oparcie zapewnia dobre podparcie pleców, a siedzisko dopasowuje się do punktów nacisku użytkownika. W tym miejscu warto podkreślić, że zostały one wykonane w technologii „Zero gravity”, czyli z inspiracji położeniem astronautów w stanie nieważkości. Z tego powodu powinniśmy spodziewać się wręcz „nieziemskiego” komfortu. Tego jednak nie doświadczymy, bo – w mojej opinii – auto jest za twarde na polskie drogi i nawet najlepsze fotele nie będą w stanie zniwelować tego efektu. Ponadto nadwozie dość znacznie przechyla się w zakrętach. Nie zachęca to zatem do dynamicznej jazdy. Również silnik diesla, o pojemności 2,3l skonstruowany we współpracy z Renault, jest przeznaczony raczej do łagodnych podróży. Pocieszeniem są oczywiście rzadsze wizyty na stacji benzynowej. To ważne, bo spalanie 2-tonowego kolosa, które wyniosło na trasie jedynie 6,5 l/100 km, można określić jako rewelacyjne a Nissanowi należą się wielkie brawa za ten motor. Przy pojemności baku wynoszącym 73 litry teoretyczny zasięg podróży na jednym baku wynosi ponad 1000 km. Średnie spalanie, wliczając w to także dynamiczną jazdę w terenie, nie przekraczało 10 l/100 km. Wynik więc można w dalszym ciągu uznać za więcej niż zadowalający. Dodajmy do tego wysoki moment obrotowy wynoszący 403 Nm i sporą moc 160 KM, a otrzymamy optymalny napęd dla tego pojazdu. Jeśli kogoś nie przekonują takie osiągi, może wybrać wersję z dwiema turbosprężarkami, która generuje odpowiednio 190 KM mocy oraz 450 Nm.



Co znajdziemy we wnętrzu?

We wnętrzu NP300 Navary do zalet zaliczymy przede wszystkim deskę rozdzielczą. Jest prosta w budowie i łatwa w obsłudze. W połączeniu ze świetnie leżącą w dłoni wielofunkcyjną, skórzaną kierownica oraz doskonałą widocznością z wnętrza pojazdu, kierowca od samego początku czuje się tutaj jak u siebie. To wrażenie potęgują duże lusterka wsteczne oraz niezwykle ciekawy i przydatny gadżet. Mowa o przekazywaniu obrazu z tylnej kamery do ekranu wbudowanego w lusterku wstecznym. Na pierwszy rzut oka wygląda ono jak zwykłe lusterko, ale po wrzuceniu biegu wstecznego uaktywnia się ukryty wyświetlacz. Genialny w swej prostocie patent, który wg mnie powinien być stosowany w każdym aucie. Mniej udanym elementem wyposażenia wnętrza jest podłokietnik – jest za krótki i brakuje możliwości regulacji w poziomie, przez co jego zastosowanie ogranicza się w zasadzie tylko do funkcji schowka. Także regulacja kierownicy tylko w jednej płaszczyźnie oraz dużo przeciętnie wyglądającego plastiku, psują ogólnie pozytywny wizerunek wnętrza. Co ciekawe, w opcjach komputera pokładowego nie znalazłem wskaźnika temperatury zewnętrznej. Czy to błąd oprogramowania czy przeoczenie producenta? Tego nie wiem. Najważniejsze jest to, że przedstawiciel marki Nissan potwierdził, iż aktualnie oferowane pojazdy taką funkcjonalność już posiadają.

Safety first

W kwestiach bezpieczeństwa NP300 Navara nie ma się czego wstydzić. Auto zostało wyposażone w siedem poduszek powietrznych: przednie, boczne umieszczone w przednich fotelach, boczne kurtyny dla wszystkich pasażerów oraz poduszkę na poziomie kolan kierowcy. Posiada system automatycznego hamulca, który w awaryjnych sytuacjach automatycznie zwiększa siłę hamowania. System dynamicznej kontroli stabilności toru jazdy monitoruje tor jazdy i siłę hamowania, a podczas jazdy z ciężkim ładunkiem, elektroniczny układ zwiększa siłę hamowania tylnej osi.



Trochę transporter, trochę auto osobowe, cały pickup

Podsumowując, pomimo wielu zalet nie jest to raczej samochód do miasta. Nie sprawdzi się również jako auto rodzinne. Tu trzeba jednak jasno zaznaczyć, że nie po to został on stworzony. NP300 Navara to po prostu praktyczne, solidne, dobrze wykonane i bogato wyposażone auto, które podoła każdemu zadaniu w terenie, zapewniając przy tym akceptowalne warunki podróżowania. Może przeszkadzać jedynie twardość resorowania na dziurawych, polskich drogach czy nieutwardzonych duktach, ale do tego można się przyzwyczaić. Prowadzenie na równych i prostych odcinkach pozwala nam zapomnieć, że prowadzimy „małą ciężarówkę”. To auto jest zatem dla osób oczekujących przede wszystkim użyteczności. Nie muszą one rezygnować przy tym z wygody użytkowania i nowoczesnych rozwiązań technicznych. Znajdziemy w nim wyposażenie, jak w dobrej klasy aucie osobowym, pozycję za kierownicą prawie jak w ciężarówce, zdolności terenowe jak w rasowej terenówce i możliwości transportowe jak pickupie. Właśnie dlatego – duży może więcej 🙂



Na zakończenie, tradycyjnie, podajemy wyniki testu ŁOSOSIA.

Test ŁOSOSIA, czyli test Łatwości Obsługi Systemów Oraz Stopnia Intuicyjności Auta.

W próbie tej osoba nie znająca wcześniej pojazdu musi wykonać następujące czynności:

Zaprogramować stację radiową (w naszym przypadku – Radio Gdańsk) – 14 s.

Ustawić zegarek na wyświetlaczu na godzinę 15:15 – 71 s.

Włączyć pakiet ustawień na trudne warunki pogodowe (włączenie świateł przeciwmgielnych przednich i tylnych, włączenie klimatyzacji na max na przednią szybę, włączenie podgrzewania tylnej szyby i ustawienie przedniej wycieraczki na najszybszy tryb) – 26 s.

Odnaleźć przycisk otwarcia wlewu paliwa – 48 s.

Łączny zsumowany czas w sekundach to liczba punktów, które są brane pod uwagę do naszego rankingu. Im niższa wartość tym lepiej. Wynik 159 pkt. to aktualnie 4 miejsce w naszym zestawieniu. Tym razem, największe zaskoczenie wywołał punkt, który z pozoru wydawał się najprostszy – otwieranie wlewu paliwa.

Poniżej prezentujemy wyniki wcześniej testowanych modeli aut.

1) Jeep Wrangler – 103 pkt,

2) Audi A4 (B9) – 129pkt

3) BMW 318i (F30) -155 pkt,

4) Nissan Navara NP300 – 159 pkt.

4) Mitsubishi Outlander – 161pkt.

5) Toyota RAV 4 Hybrid – 169 pkt.

6) Toyota Avensis – 277 pkt.

 

Dziękujemy centrali marki Nissan w Polsce za udostępnienie pojazdu.

www.nissan.pl

 

Fot. Adam Kowal









Adam
Jestem miłośnikiem szybkich i sportowych aut, szczególnie produkcji niemieckiej i japońskiej, a także wielkim fanem sportów motorowych, nowinek technologicznych oraz propagatorem bezpiecznej jazdy. Jako pasjonat car-detailingu zamiast majsterkować przy autach, wolę nadawać im niepowtarzalny blask, a jako meloman-amator uwielbiam rozkoszować się krystalicznym dźwiękiem dobrego car-audio. Bo samochody to dla mnie nie tylko maszyny na kołach – to po prostu sposób na życie.