TERAZ CZYTASZ: Mitsubishi ASX – skrojony na miarę
Adam 24.04.2017
Adam
Podziel się:Share on FacebookTweet about this on Twitter

Moda na miejskie crossovery nie przemija i nic nie zapowiada, aby miało się to szybko zmienić. Dowodem na to są choćby liczne premiery nowych modeli z tego segmentu. Co zatem jest w nich takiego, skoro klienci coraz chętniej przesiadają się z typowych aut osobowych do  tego rodzaju samochodów? Moim zdaniem to przede wszystkim wszechstronność oraz możliwość patrzenia „z góry” na większość pozostałych użytkowników dróg. Wynika to z jednej, podstawowej przewagi nad zwykłymi kompaktami – podwyższonego zawieszenia. Dzięki niemu znakomicie radzą sobie zarówno w miejskiej dżungli, jak i poza nią. Nawet pomimo braku napędu na cztery koła można dojechać w wiele niedostępnych dla innych pojazdów miejsc. Testowany przedstawiciel tego segmentu, czyli Mitsubishi ASX doskonale potwierdził to podczas jazd testowych. Jego uniwersalność mogliśmy zweryfikować na terenach wysoce zurbanizowanych, ale także podczas zimowej eskapady za miasto. Zacznę jednak od początku.



Wygląd zewnętrzny

Prezentowany egzemplarz,  w wersji wyposażenia Intense Plus Navi, pochodził z roku modelowego 2017, a więc była to już wersja po dyskretnym, aczkolwiek bardzo pożytecznym face-liftingu. O ile z tyłu oraz na bocznych profilach nadwozia żadne zmiany nie zaszły to wizerunek frontu uległ znacznej poprawie. Modernizacja ASX-a została opracowana w oparciu o koncepcję wizualną zwaną w nomenklaturze Mitsubishi – Dynamic Shield. Złożyło się na nią m.in. umieszczenie chromowanych listew po obu stronach logotypu w kształcie trzech diamentów oraz  zmodyfikowanie przedniego zderzaka. Część centralna została polakierowana na czarno, a górna atrapa chłodnicy została wykonana z czarnych, poziomych listew. Elementy te połączone z reflektorami, zapewniają dynamiczny wygląd całej przedniej części nadwozia. Oprócz nowego przedniego pasa, ASX jest również wyposażony w antenę dachową w kształcie płetwy rekina. Interesującego wyglądu dopełniają duże, 18-calowe felgi. Pomimo miłej dla oka sylwetki raczej nie będzie mu dane wyróżnić się z tłumu. Dla chcących zaakcentować swoją obecność na drodze przewidziano jednak opcjonalną wersję „Cool Edition” cechującą się m.in. oklejeniem dachu czarną, matową folią czy dwukolorowymi felgami. W ofercie  istnieje także topowa odmiana sygnowana przez cenioną w branży, sekcję sportów motorowych Mitsubishi, czyli „RalliArt”. Pomimo paru sportowych akcentów oraz najmocniejszego w gamie silnika o mocy 150 KM nazwa jest jednak wg mnie nieco na wyrost. Miłośnicy motoryzacji, a w szczególności marki Mitsubishi doskonale wiedzą jakie osiągi specjaliści z Ralliart potrafią wykrzesać z seryjnych modeli przygotowując je do motorsportu jak choćby Rajdu DAKAR czy WRC i jakie sukcesy nimi osiągnęli. Tutaj ograniczono się jednak tylko do zastosowania kilku detali stylistycznych.



Komfort jazdy i prowadzenie

Pomimo sporych, 18-calowych felg oraz dość sztywnego zawieszenia, wygoda podróżowania była bardzo przyzwoita. Szczególnie dobrze pojazd prowadził się po równych i gładkich nawierzchniach. Nawet na zakrętach pomimo podwyższonego prześwitu nie czuć było nieprzyjemnych przechyłów nadwozia. Samo auto od pierwszych kilometrów bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Zarówno precyzją układu kierowniczego, wygodnymi i dopasowanymi fotelami, doskonałą widocznością z kabiny, aż po przyjemność operowania lewarkiem dźwigni zmiany biegów.   Całość powodowała, że czułem się w nim jakby było skrojone ono na miarę. Jak dobry, markowy garnitur. Dalekie trasy potrafił uprzyjemnić funkcjonalny i prosty w obsłudze tempomat oraz ładnie grający sprzęt audio. Niestety pojawiający się przy prędkościach autostradowych (ponad 120 km/h) szum generowany przez szyberdach, skutecznie uniemożliwiał delektowanie się muzyką, czy nawet rozmową ze współpasażerami.



W mieście

ASX w mieście czuje się jak ryba w wodzie. Bez trudu pokona wysokie krawężniki czy wszechobecne progi zwalniające. Ponadto dzięki doskonałej widoczności z wnętrza, wspartej przez zastosowanie sporych lusterek oraz dzięki kompaktowym rozmiarom nadwozia bez trudu powinniśmy znaleźć miejsce parkingowe, a dzięki lekko działającemu wspomaganiu kierownicy z łatwością wykonamy wszelkie manewry. Docenimy także wygodę dostępu bezkluczykowego pozwalającą na swobodę podczas wsiadania i wysiadania. Nie mówiąc już o tym, że benzynowa jednostka o pojemności 1.6-litra sprawdzi się zdecydowanie lepiej w mieście niż w trasie. Ale o tym za chwilę.



Poza miastem

Nasz pojazd miał także okazję sprawdzić się podczas wojaży z dala od miejskiego zgiełku. I tutaj kolejna miła niespodzianka. Pomimo napędu tylko na przednią oś oraz trudnych, zimowych warunków ASX poradził sobie podczas tej rekreacyjnej wycieczki wyjątkowo dzielnie. Bez trudu stawiał czoła ośnieżonym wzniesieniom, lodowym koleinom oraz pojawiającym się co rusz zaspom. To tylko potwierdza sens kupna takiego auta dla osób ceniących aktywny (motoryzacyjnie) tryb życia. Tak naprawdę wystarczy podwyższone zawieszenie, dobre opony, a większość leśnych duktów czy polnych ścieżek nie będzie stanowić dla nas problemu.



Osiągi

Tutaj dochodzimy do bodaj najsłabszego punktu testowanego auta. Ktoś kto zdecyduje się na kupno ASX-a z benzynowym silnikiem o pojemności 1.6-litra i mocy 117 KM, czyli takim w jaki jest wyposażony testowany samochód, pogodzić się musi z brakiem jakichkolwiek emocji podczas jazdy. Na trasie z kompletem pasażerów bezpieczny manewr wyprzedzania możliwy jest na dobrą sprawę tylko na prostych odcinkach o długości lotniskowego pasa startowego 😉 Przy jednej osobie na pokładzie jest jednak zdecydowanie lepiej (czytaj szybciej). Usprawiedliwieniem jest  to, iż wbrew powszechnym trendom silnik ten nie posiada turbodoładowania. Przez to, aby wykrzesać z niego użyteczną moc, należy go wkręcać na wyższe obroty. Naturalnie przez to zwiększa się spalanie. Dodajmy, że w cyklu mieszanym wyniosło ono podczas naszych jazd około 7.5-litra na 100 km. Warty uwagi jest także fakt, że z racji prostej konstrukcji i braku zaawansowanych technologii jednostka jest praktycznie niezawodna i o wiele tańsza w eksploatacji niż silniki diesla. Także skrzynia biegów, tylko z 5-cioma przełożeniami jest raczej reliktem poprzedniej dekady. Zdecydowanie przydałby się tu 6-ty bieg. Przez jego nieobecność w trasie powyżej 100 km/h robi się głośno, a także nie wpływa to korzystnie na zużycie benzyny. Zaznaczyć jednak muszę, że mamy tu do wyboru także dwie  dodatkowe jednostki zasilane olejem napędowym i co ciekawe dla każdego wariantu silnikowego dostępny jest inny rodzaj skrzyni biegów. Tak jak wspominałem dla silnika benzynowego jest to 5-biegowy manual, dla silnika diesla o pojemności 1.6-litra i 114 KM to 6-biegowa skrzynia manualna, a dla najmocniejszego 2.2-litrowego diesla o mocy 150 KM to automat z 6-przełożeniami. Dla obydwu diesli jest także dostępny opcjonalny napęd na 4 koła.



Wnętrze i bezpieczeństwo

Face-lifting jest mocno widoczny również we wnętrzu.. Poprawie w stosunku poprzedniej wersji uległy zastosowane materiały oraz spasowanie. Dzięki temu nic tutaj nie skrzypi, ani nie trzeszczy. Deska rozdzielcza na pierwszy rzut oka jest bardzo przyjazna i funkcjonalna. Czytelne i nowocześnie podświetlone zegary, przyjemna w obsłudze nawigacja i tempomat oraz duży schowek w podłokietniku robią dobre wrażenie. Zaburzają je natomiast dość archaicznie wyglądające  pokrętła do regulacji nawiewów. Co do systemów bezpieczeństwa, ASX wyposażony jest w system 7 poduszek powietrznych. Pasażer siedzący z przodu i kierowca są chronieni przez czołowe i boczne poduszki bezpieczeństwa, a nogi kierowcy zabezpieczone są dodatkową poduszką kolanową. W przypadku kolizji bocznej wszyscy pasażerowie są chronieni przez kurtyny bezpieczeństwa umieszczone wzdłuż całego pojazdu. Bezpieczeństwa czynnego strzeże system stabilizacji toru jazdy i kontroli trakcji, a także system wspomagania ruszania pod górę. Jeśli chodzi o przedział bagażowy to do dyspozycji jest tu aż 419 litrów pojemności. Schowek umieszczony pod podłogą bagażnika dodatkowo ułatwia zarządzanie przestrzenią ładunkową.



Podsumowanie

Prezentowane auto zostało wycenione przez producenta na 85 990 zł, natomiast wersja bazowa z tym silnikiem to koszt od 67 990 zł. Czy to dużo, czy mało? O tym musi zdecydować przyszły nabywca. Klienci są jednak skłonni zapłacić nieco więcej, by siedzieć paręnaście centymetrów wyżej niż w klasycznych osobówkach. Bo to sprawia, że nie tylko czują się bezpieczniej i można lepiej obserwować warunki na drodze, ale przede wszystkim o wiele łatwiej i bezstresowo można poruszać się takim pojazdem zarówno na asfaltowych, a przy okazji często dziurawych drogach jak i bezdrożach. Bo któż z nas nie marzy po tygodniu spędzonym w pracy o weekendzie w domku za miastem z dala od cywilizacji? 🙂 A właśnie takie pojazdy nadają się do tego idealnie.



Na zakończenie tradycyjnie podajemy wyniki testu ŁOSOSIA.

Test ŁOSOSIA, czyli test Łatwości Obsługi Systemów Oraz Stopnia Intuicyjności Auta.

W próbie tej osoba nie znająca wcześniej pojazdu musiała wykonać następujące czynności:

Zaprogramować stację radiową (w naszym przypadku – Radio Gdańsk) –  47s.

Ustawić zegarek na wyświetlaczu na godzinę 15:15 – 42s.

Włączyć pakiet ustawień na trudne warunki pogodowe (włączenie świateł przeciwmgielnych przednich i tylnych, włączenie klimatyzacji na max na przednią szybę, włączenie podgrzewania tylnej szyby i ustawienie przedniej wycieraczki na najszybszy tryb) –  39s.

Odnaleźć przycisk otwarcia wlewu paliwa –  3s.

Łączny zsumowany czas w sekundach to liczba punktów, które są brane pod uwagę do naszego rankingu. Im niższa wartość tym lepiej. Wynik 131 pkt. to aktualnie 3 miejsce w naszym zestawieniu. Poniżej prezentujemy wyniki wcześniej testowanych modeli aut.

1) Jeep Wrangler  – 103 pkt.

2) Audi A4 (B9) – 129 pkt.

3) Mitsubishi ASX – 131 pkt.

4) BMW 318i (F30) -155 pkt.

5) Nissan Navara NP300 – 159 pkt.

6) Mitsubishi Outlander  – 161pkt.

7) Toyota RAV 4 Hybrid – 169 pkt.

8) Toyota Avensis – 277 pkt.

 

Dziękujemy centrali marki Mitsubishi w Polsce za udostępnienie pojazdu.

www.mitsubishi.pl

Fot. Adam Kowal









Adam
Jestem miłośnikiem szybkich i sportowych aut, szczególnie produkcji niemieckiej i japońskiej, a także wielkim fanem sportów motorowych, nowinek technologicznych oraz propagatorem bezpiecznej jazdy. Jako pasjonat car-detailingu zamiast majsterkować przy autach, wolę nadawać im niepowtarzalny blask, a jako meloman-amator uwielbiam rozkoszować się krystalicznym dźwiękiem dobrego car-audio. Bo samochody to dla mnie nie tylko maszyny na kołach – to po prostu sposób na życie.