TERAZ CZYTASZ: Gdy rowerzysta jest uczestnikiem ruchu drogowego
Wojciech 12.12.2016
Wojtek
Podziel się:Share on FacebookTweet about this on Twitter

Bardzo mnie cieszy, że coraz częściej widać rowerzystów na drogach. Co za tym idzie, zwiększa się też świadomość kierowców i rowerzystów o tym, jak należy się zachować poruszając  się po wspólnej przestrzeni jaką jest droga. Mimo to daleko nam do zachowań, jakie nieraz obserwowałem w Szwajcarii, Austrii, Niemczech, Francji, czy też innych krajach zachodniej Europy. Poniżej opiszę, co uważam za jedno z najczęstszych przewinień kierowców oraz jak radzę sobie w takich sytuacjach.

Jednym z pierwszych i niestety wciąż bardzo częstych „przewinień” kierowców, to wyprzedzanie rowerzystów zachowując zbyt małą odległość od rowerzysty. Jest to bardzo niebezpieczny manewr ponieważ:

  • rowerzysta, nawet ten najbardziej doświadczony i z dużą ilością przejechanych kilometrów, jest niestabilny. Po prostu ma dwa kółka, a nie cztery jak samochód
  • w związku z tym, że jest niestabilny potrzebuje trochę więcej miejsca, żeby ominąć ewentualne przeszkody – dziury, piasek, liście, czy też kałuże (nie wiadomo, co pod nimi jest)
  • im większy samochód i im wyższa prędkość, tym większy pęd powietrza, który oddziałuje na niego – stąd moja prośba do wszystkich kierowców, żeby przy prędkościach pow. 60km/h zachowywali jednak większy odstęp niż wymagany 1m.

O tym jak bardzo jest to niebezpieczny manewr wobec rowerzysty wskazują również statystyki policyjne. Jeżeli chodzi o wypadki spowodowane przez innych kierujących, gdzie poszkodowanym był m.in. rowerzysta:

  • na 7 wypadków spowodowanych nieprawidłowym wyprzedzaniem przypada 1 ofiara śmiertelna
  • na 8 wypadków spowodowanych niezachowaniem bezpiecznego odstępu przypada 1 ofiara śmiertelna.

Jedynie wypadki spowodowane „niedostosowaniem prędkości” mają gorsze statystyki – na 5 wypadków przypada 1 ofiara śmiertelna.

Poniżej, na kilku filmikach przykłady, jakie wyprzedzanie jest niebezpieczne dla rowerzysty

.

Zwróćcie uwagę, że sytuacja jest o tyle niebezpieczna, że dopiero co podskoczyłem na dziurze, której w żaden sposób nie mogłem ominąć i byłem zmuszony przez nią przejechać.

.

Kierowca mógł zaczekać aż dojedziemy do miejsca, w którym pojawiają się trzy(!) pasy, z których mógłby skorzystać, żeby mnie wyprzedzić. Tymczasem jednak na siłę, na zwężeniu mnie wyprzedził.

.

Na powyższym filmiku pierwszy i trzeci kierowca wyprzedzają mnie w „podręcznikowy sposób”, zachowując bezpieczny odstęp, ale niestety drugi kierowca już tego nie zrobił. Pamiętajcie, że linia wyznaczająca pobocze oznacza miejsce, w które jako kierowcy nie możecie wjechać. Nie jest to linia wyznaczająca bezpieczny odstęp od rowerzysty!

.

Powyżej filmik, „jak się chce, to można” bezpiecznie wyprzedzić rowerzystę. I to mimo tego, że kierujący prowadzi TIRa (brawa i pozdrowienia dla tego kierowcy). Zwróćcie uwagę, że powrót na swój pas zaczął on dopiero, gdy w całości mnie wyprzedził. Niestety wielu kierowców początek wyprzedzania ma dobry, by nastepnie zbyt szybko wrócić na swój pas powodując, że końcówką swojego pojazdu spychają rowerzystę do krawędzi.

Jak sobie radzę w takich sytuacjach? Różnie. Należałoby to podzielić na kilka punktów:

  • jest wyznaczony jeden pas dla kierunku w którym jadę, który jest tak szeroki, że na nim bez problemu zmieści się zarówno rowerzysta jak i samochód. Jadę w miarę blisko prawej strony (przykład tego, co uważam za szeroką jezdnię: https://goo.gl/maps/KXiqdFDHSwS2)
  • jeżeli z lewej strony jest wysepka lub inna fizyczna przeszkoda, to jadę środkiem swojego pasa. Tak samo robię, gdy po przeciwnej stronie mamy do czynienia z korkiem. Żaden samochód, w takiej sytuacji, nie zmieści się razem ze mną na jednym pasie tak, żeby było to bezpieczne wyprzedzanie. Poniżej przykład:

.

Chyba się zgodzimy, że w powyższym przypadku nie ma szans, żeby na jednym pasie zmieścili się zarówno rowerzysta i samochód. Jeżeli korek jest rzeczywiście długi, to w miarę możliwości zjeżdżam na przystanek autobusowy lub inne miejsce postojowe i przepuszczam Was, drodzy kierowcy. Tylko cierpliwości, bo w tej sytuacji od Waszego pośpiechu, ważniejsze jest dla mnie moje bezpieczeństwo i moje życie.

  • są dwa pasy w kierunku, w którym jadę – tutaj również jadę środkiem swojego pasa. Kierowcy mają drugi pas w tym samym kierunku i mogą z niego skorzystać, żeby mnie wyprzedzić. Mi samemu, jako kierowcy samochodu, (tak, tak, też jestem kierowcą i również mam samochód, którym regularnie jeżdżę), łatwiej jest wyprzedzić rowerzystę na dwupasmowej drodze niż na jednopasmowej
  • i ostatni najczęstszy przypadek – jest jeden pas, standardowej szerokości, wtedy jadę ok. 1m od krawężnika. Wynika to z tego, że chcę mieć miejsce na ewentualne ominięcie przeszkód pojawiających się na drodze. Co więcej, jazda maksymalnie blisko krawężnika jest bardzo niebezpieczna dla rowerzysty.

Kolejna rzecz, na którą kierowcy zapominają zwrócić uwagę, to rozejrzeć się dokładnie przed wjazdem na przejazd rowerowy:

.

Sytuacja jest dla mnie o tyle dziwna, że jechałem z naprzeciwka(!), a nie z tyłu samochodu. Kierowco, przypominam, że masz obowiązek upewnić się, czy jedzie rowerzysta. Oznacza to, że gdy masz wątpliwości, to powinieneś nawet stanąć(!) przed przejazdem i wtedy rozejrzeć się, czy jedzie rowerzysta.

I ostatnia rzecz, drogi kierowco, gdy są korki, zrób więcej miejsca dla motocyklistów i  skuterów. Ja swoim rowerem praktycznie wszędzie się zmieszczę, ale inni dwukołowcy mogą mieć z tym problem:

.

To tyle z mojej strony i do zobaczenia na drogach! ☺


Wojtek
Wojciech STRONA AUTORA
Uwielbiam wyprawy rowerowe i jak tylko mogę, to biorę w nich udział. Dzięki nim udało mi się zwiedzić kawał Europy: Rosja, Ukraina, Włochy, Czarnogóra, Szwecja, Finlandia, kraje bałtyckie, Szwajcaria i wiele innych europejskich państw, a nawet kawałek Azji: Gruzja i Turcja – część azjatycka.”