TERAZ CZYTASZ: BMW 318i – na sportowo
Adam 30.03.2016
Adam
Podziel się:Share on FacebookTweet about this on Twitter

Na wstępie muszę przyznać, że mimo świetnego wyglądu i podobno niesamowitych właściwości jezdnych, nigdy nie byłem fanem marki BMW. Być może ze względu na stereotypowe myślenie, że tymi autami jeżdżą wyłącznie „osiłki” w ortalionowych dresach albo młodzi-gniewni, którzy lubią palić gumę na parkingach pod hipermarketami. Warto jednak zwrócić uwagę na pewien fenomen – odporność tych aut na bezlitosne traktowanie przez niektórych użytkowników jest wręcz zadziwiająca. Egzemplarze, które już dawno stały się pełnoletnie, pomimo ogromnych przebiegów, wielu przygód blacharsko-lakierniczych tudzież eksploatacyjnych oszczędności ich młodych właścicieli, mają się naprawdę nieźle. Sporo przecież poprzedników testowanego modelu (czyli wersji E30 czy E36) wciąż możemy na co dzień spotkać na naszych drogach. Świadczy to zdecydowanie na korzyść tej niemieckiej marki.



Całe szczęście, miałem możliwość osobiście przetestować „słynną markę” i przekonać się, czy to co mówi się o BMW, jest prawdą. Dzięki uprzejmości firmy 99 RENT mogłem zapoznać się z aktualnie produkowanym modelem BMW serii 3 o oznaczeniu F30. Był to kilkumiesięczny egzemplarz z symbolicznym przebiegiem, w wersji wyposażenia Sport. Testowane BMW produkowane jest od 2012 roku, ale w połowie 2015 model przeszedł dyskretny lifting. Pomimo oznaczenia 318i (co do tej pory oznaczało pojemność silnika, czyli w tym przypadku powinno to być 1,8-litra), auto wyposażone było w silnik benzynowy o pojemności 1,5-litra i w automatyczną skrzynią biegów Steptronic. Nowością jest że posiada on jedynie 3-cylindry, co nie zmienia faktu, że jest dość dynamiczny. Sprint do setki wynosi jedynie 8,9s, a prędkość maksymalna to 210 km/h. Dodajmy, że w palecie silnikowej tego modelu znajdziemy jednostki o mocy od 116 KM (316d) do aż 326 KM (340i). Klasą samą w sobie jest natomiast wersja M3, która z 3 litrowego silnika osiąga 431 KM i przyspiesza do setki w zaledwie 4,1s.



Trzeba przyznać, że słowo „sport” jest kluczowe w przypadku tego modelu. Już spoglądając na niego, mimo iż stoi w miejscu, ma się wrażenie że pędzi niczym Pendolino. To zasługa nowoczesnego i dynamicznego designu, który z powodzeniem na długo jeszcze zachowa swoją świeżość. I nie mówię tu nawet o topowej wersji z literą „M” na pokrywie bagażnika… Wystarczy spojrzeć na kształt reflektorów, nisko poprowadzoną linię dachu czy agresywnie narysowane zderzaki.



Już poprzedni model – E90 stylistycznie był bardzo udany (no może za wyjątkiem tylnych lamp, ale to moja subiektywna opinia), a w aktualnym nie ma się do czego przyczepić. Jednym słowem, można uznać go po prostu za atrakcyjny i cieszący oko.

DSCF7258

Także wnętrze pojazdu utrzymane jest w sportowym duchu, co podkreślają chociażby rewelacyjne fotele obszyte czerwoną nicią i z elektryczną regulacją boczków, zgrabna, skórzana kierownica czy czerwone dodatki widoczne w całej kabinie. Auto wyposażone zostało w szereg urządzeń ułatwiających jazdę i dbających o bezpieczeństwo podróżnych. System sterowania multimediami, zwany w nomenklaturze BMW- iDrive, obejmujący obsługę m.in. nawigacji, radia czy parametrów silnika, został umiejscowiony w centralnej konsoli i jest zarządzany za pomocą dedykowanego kontrolera. Rozwiązanie to jest bardzo udane, gdyż wszystkie funkcje są dostępne w bardzo intuicyjnej formie. Potwierdził to także nasz autorski test „ŁOSOSIA” o czym wspominamy na końcu testu.



Sama deska rozdzielcza, a szczególnie cyferblaty (w mojej opinii) spodobają się głównie osobom o klasycznych upodobaniach lub entuzjastom marki. Nie ma tu ledowego podświetlenia, ani zbędnych „bajerów”. Koncern z Monachium tradycyjnie i bez kompleksów montuje w swoich samochodach analogowe wskaźniki chwilowego zużycia paliwa. Na pierwszy rzut oka wskaźnik ten wygląda dość archaicznie, ale po głębszym zastanowieniu ma to sens. Bo co będzie bardziej czytelne dla spoglądającego kątem oka kierowcy? Mieniące się w oczach cyferki czy przesuwająca się wskazówka? Po paru godzinach spędzonych w aucie mogę śmiało odpowiedzieć, że rozwiązanie (ze wskazówką) jest bardziej przejrzyste aczkolwiek wymaga przyzwyczajenia.

Jak dla mnie ciekawostką było to, że nie ma tu wskaźnika temperatury cieczy chłodzącej. Jak to powiecie. A czym jest ta analogowa wskazówka po prawej stronie deski rozdzielczej? To wskaźnik temperatury oleju. Uważam, że to świetny pomysł, ponieważ zdecydowanie dokładniej wskaże nam czy silnik jest odpowiednio nagrzany, a z mojego doświadczenia wynika, że olej potrafi rozgrzewać się prawie 2 razy wolniej niż płyn chłodzący. Miłym dodatkiem jest także możliwość podglądania na centralnym wyświetlaczu aktualnie wykorzystywanej mocy silnika oraz momentu obrotowego.



Owca w wilczej skórze

Pomimo budzącej respekt sylwetki, testowany egzemplarz wyposażony był w najmniejszy z dostępnych w tym modelu silników benzynowych. Przyznać trzeba, że przydałoby się więcej koni… Co prawda jednostka o pojemności 1,5-litra i mocy 134 KM, dla wielu użytkowników w zupełności wystarczy. Jednak po tak „apetycznym” opakowaniu oczekuje się czegoś więcej. Nie miałem zastrzeżeń do przyśpieszenia, gdy jeździłem z prędkością do 100 km/h , ale już powyżej tej wartości silnik dostawał lekkiej zadyszki. Sytuację ratował tryb Sport, w którym przeciągając wskazówkę obrotomierza na czerwone pole, z turbodoładowanej jednostki można było wydobyć dodatkową moc. I jeszcze jedna mała uwaga co do silnika – przy normalnej, spokojnej jeździe, nawet z większymi prędkościami, w kabinie panuje błoga cisza. Wystarczy jednak gwałtownie dodać gazu, by spod maski wydobył się dźwięk przypominający… raczej warkot Fiata Cinquecento niż samochodu marki BMW. Pewnie większość z was nie zwróciłaby nawet na to uwagi, ale jako fan widlastych i rzędowych sześciocylindrowców czuję się w obowiązku aby o tym poinformować. Spalanie tylko nieznacznie różniło się od obiecywanego przez producenta – 7,5 l/100km w trybie miejskim i 5,5 l/100km poza miastem, co możemy uznać za ogromny plus tego motoru.

8-biegowa, automatyczna skrzynia biegów bardzo dobrze sprawdzała się w testowanym aucie. Do wyboru były 4 tryby pracy: ECO-PRO, Comfort, Sport i Sport+ który eliminował kontrolę trakcji i system stabilizacji toru jazdy. Do efektywnej jazdy w zupełności wystarczy tryb Comfort, a w dwóch ostatnich biegi są zmieniane przy wyższych obrotach, co skutkuje oczywiście wzrostem dynamiki, ale jednocześnie i spalania.



Zwinny niczym dryblujący napastnik

Czy można podróżować dynamicznie i jednocześnie w całkiem komfortowych warunkach? Okazuje się, że tak. Opinie o wyjątkowym prowadzeniu BMW można było potwierdzić przekonując się o tym na własnej skórze. Auto przy pokonywaniu zakrętów pozwala kierowcy na naprawdę wiele. Trzeba się niezwykle postarać, żeby choć w minimalnym stopniu auto straciło przyczepność i to nawet pomimo wyłączonej kontroli trakcji. Inżynierom udało się uzyskać świetny kompromis pomiędzy prowadzeniem , a zadowalającym komfortem.



Czy zatem to auto jest jedynie dla miłośników dynamicznej jazdy i nie spełnia żadnych innych funkcji? Otóż niekoniecznie. Samochodem można wygodnie podróżować nawet na długich trasach. Komfort zapewniają sprężyste zawieszenie oraz bardzo wygodne fotele z przodu, wraz z tylną kanapą. Bez trudu zamontujemy tu również jeden z największych na rynku fotelików. W pojeździe znajdziemy mnóstwo praktycznych schowków a bagażnik, z funkcją bezdotykowego otwierania o pojemności 480 litrów, pomieści bagaże całej rodziny. Jedynym ograniczeniem, jak to bywa w każdym sedanie, jest niewielki otwór załadunkowy.



Podsumowując

Jest to auto w pełni uniwersalne, także dla rodzin z dziećmi szukających nieszablonowej, dynamicznej linii nadwozia oraz ponadprzeciętnych właściwości jezdnych. Tym bardziej, że dla tego modelu dostępna jest także praktyczna wersja kombi, nie tracąca nic ze swojej zadziornej stylistyki. To dowód na to, że nawet nie mając mocarnego silnika pod maską możecie cieszyć się niesamowitą frajdą z jazdy. A przecież o to właśnie chodzi.

Na zakończenie podajemy wyniki autorskiego testu „Ukołowanych”, a mianowicie testu ŁOSOSIA. Test ŁOSOSIA, czyli test Łatwości Obsługi Systemów Oraz Stopnia Intuicyjności Auta.

W próbie tej, osoba nie znająca wcześniej pojazdu, musiała wykonać następujące czynności:

  • Zaprogramować stację radiową (w naszym przypadku – Radio Gdańsk) – czas 17 s.
  • Na fabrycznej nawigacji znaleźć punkt docelowy z adresem: Sopot, ul. Hestii 1 – czas 120s (mierzony do momentu gotowości do nawigowania).
  • Na wyświetlaczu ustawić zegarek na godzinę 15:15 – czas 42s.
  • Włączyć pakiet ustawień na trudne warunki pogodowe (włączenie świateł przeciwmgielnych przednich i tylnych, włączenie klimatyzacji na max na przednią szybę, podgrzewanie tylnej szyby oraz ustawienie wycieraczki przedniej na najszybszy tryb) – 58s.
  • Odnaleźć otwarcie wlewu paliwa – czas 38 s.

Łączny zsumowany czas w sekundach to liczba punktów, które są brane pod uwagę do naszego rankingu. Im niższa wartość tym lepiej. Wynik 275 pkt. pozwolił BMW pokonać wcześniej testowaną Toyotę. Gratulujemy 🙂

 

1) BMW 318i (F30) – 155 pkt,

2) Toyota Avensis – 277 pkt.







Adam
Jestem miłośnikiem szybkich i sportowych aut, szczególnie produkcji niemieckiej i japońskiej, a także wielkim fanem sportów motorowych, nowinek technologicznych oraz propagatorem bezpiecznej jazdy. Jako pasjonat car-detailingu zamiast majsterkować przy autach, wolę nadawać im niepowtarzalny blask, a jako meloman-amator uwielbiam rozkoszować się krystalicznym dźwiękiem dobrego car-audio. Bo samochody to dla mnie nie tylko maszyny na kołach – to po prostu sposób na życie.